/   Benedict Harper

Karolina Jankowska, utalentowana florystka z wyjątkową historią

▸▸ Moje życie było w zasadzie związane z wiecznym latem. Mieszkałam w słonecznym Singapurze, gdzie pracowałam w pięknym  studiu florystycznym pośrodku dżungli. Tworzyłam kompozycje dla butików Louis Vuitton, na eventy Chanel czy Ferrari. Oprócz tego spełniłam tam swoje marzenie o kursie historii sztuki, dzięki czemu  byłam przewodniczką w lokalnym muzeum. Dni upływały mi na pracy, piknikach ze znajomymi i wycieczkach rowerowych z ukochanym mężem - Jarkiem. Byliśmy ze sobą 12 lat. Połączyła nas miłość do Amsterdamu (obydwoje studiowaliśmy w tym mieście), sztuki i podróży. Jeszcze kilka miesięcy temu byłam przekonana, że Singapur będzie moim domem na długie lata. Z Jarkiem szukaliśmy większego mieszkania, staraliśmy się o dziecko i snuliśmy plany o kolejnych dalekich podróżach. Niestety życie, a konkretnie - wybory mojego męża - zweryfikowały te plany i wymogły na mnie podjęcie decyzji o zakończeniu tego, co razem budowaliśmy. Było ciężko, ale ja nie o tym. W tej historii pragnę skoncentrować się na pozytywach. Najważniejsza rzecz: muszę przyznać, że doświadczyłam ogromnego wsparcia ze strony kobiet - mamy i siostry, przyjaciółek z Singapuru, ukochanej Magdy, która pozwoliła mi zamieszkać u siebie, wspaniałej szefowej Leli, która pomogła mi się spakować i odwiozła na lotnisko. Po przylocie do Warszawy tak samo zostałam otoczona troską i empatią. Zamieszkałam u przyjaciółki Julii w uroczym domu w lesie, po którym godzinami spacerowałyśmy z jej suczką o imieniu Miłość (dosyć zabawnie chodzi się po lesie, ze złamanym sercem i woła "Miłość gdzie jesteś? Miłość choć do mnie!"). Ten czas z Julią i Miłością pozwolił wyciszyć moje myśli i emocje, oczyścić się z uczucia bezradności, któremu czasem towarzyszył nawet wstyd.

Dzisiaj rozwód mam już za sobą. Rozprawa odbyła się 12 marca, co jest o tyle znamienne, że zaledwie dzień później sądy zawiesiły swą działalność, ogłoszono lock down i świat stanął w miejscu.

Paradoksalnie ten czas pandemii spadł mi jak z nieba, bo choć z natury jestem towarzyską osobą, to potrzebowałam się wycofać. Podjęłam kolejną ważną decyzję - aby w tym czasie skupić się na sobie i swoich priorytetach. Z mamą i babcią piekłam chleb i ciasta, przeglądałam stare rodzinne albumy, pracowałam z rodzicami w ich podwarszawskim ogrodzie, pomagałam tacie przy pracy w jego pasiece. 

Teraz  mieszkam już sama, w małym mieszkanku na klimatycznym Mariensztacie, tuż obok warszawskiej starówki.  Staję na nogi. Pracuję w jednej z najlepszych warszawskich kwiaciarni. Planuję swoją przyszłość, kolejne podróże.  Na razie eksploruję Warszawę i jej okolice. Ostatnio pojechałam do ogrodu botanicznego w Powsinie... Znów się uśmiecham i stroję w moje piękne, dziewczęce sukienki. Czekam na miłość. Tym razem taką opartą na szacunku i zaufaniu. Mam nadzieję, że ją odnajdę. Jestem gotowa!

▸▸▸▸

Dzielimy się z Tobą wyjątkową historią Karoliny. Miejscami chwytającej za serce, ale przede wszystkim poruszającej niezwykle pozytywne kwestie dotyczące przyjaźni, empatii i wsparcia jakie kobiety mogą (i jakie powinny!) dawać sobie bez względu na okoliczności. Dla nas to przede wszystkim historia o zmianie i odwadze - bo Karolina nie bała się podjęcia ważnej decyzji, która przewróciła jej świat do góry nogami - oraz  o wielkiej miłości do życia, której naszej bohaterce z pewnością nie brakuje. Karolina - dziękujemy i życzymy Ci samych sukcesów oraz pięknego życia!  


Rejestracja nowego konta

Wpisz minimum pięć znaków
Masz już konto?
Zaloguj się Lub Zresetuj hasło